Czy nasze ciało ma wbudowany pierwiastek uzdrawiania?


W miniony weekend poznałem osobiście człowieka, który w 1986 roku usłyszał od lekarzy:


“Już nigdy nie będziesz chodził”.


Miał wypadek na rowerze, został uderzony z tyłu, co poskutkowało złamaniem kilku kręgów kręgosłupa z przemieszczeniem.


Diagnoza: uszkodzony rdzeń kręgowy, “rozsypane” dyski i pozrywane więzadła... Lekarze zaproponowali serię skomplikowanych operacji, ale bez żadnych szans na powrót do kariery kolarza wyczynowego… minimalne szanse na chodzenie, jedyne co to może uda się poruszać na wózku inwalidzkim, ale rokowania bliskie zeru.


Postawiony w sytuacji bez wyjścia podjął jednak decyzję, że operacje są zbyt niebezpieczne a korzyści marne. Na własne żądanie wypisał się ze szpitala i wrócił do domu.


Leżąc w rozpaczy bez możliwości ruchu nawet jednym palcem zaczął myśleć o swoim końcu i żegnać się z życiem. Jednak po kilku dniach inne myśli zaczęły napływać mu do głowy.


“Skoro moje ciało wie jak się zbudować, to musi też wiedzieć jak się naprawić?”


Te myśli wydały się na początku tak szalone, że ciężko było je sobie nawet wyobrazić. Przez kilka dni a nawet tygodni towarzyszył mu mętlik w głowie i wypieranie tego, że to jest możliwe… Jednak z dnia na dzień coraz częściej przyłapywał się na tym, że nawet przez kilka godzin dziennie jest w stanie wyobrażać sobie, jak każdy element zdruzgotanego kręgosłupa i jego ciała sam się naprawia.


Wyobrażał sobie jak kręg po kręgu, dysk po dysku wchodzą na swoje miejsce a jemu powraca władza w rękach i zaczyna chodzić. Po niemal 6 tygodniach - nic, zero rezultatów, walenie w myślach głową w mur. Nie pozwolił jednak na to, aby nawet przez jeden dzień nie wierzyć w swoje uzdrowienie.


Aż nagle jego myśli stały się rzeczywistością! Dzień po dniu ruch zaczął powracać w jego kończyny, a w ciągu następnych trzech i pół tygodnia stanął na nogi! W 10 tygodni od wypadku, po którym lekarze nie dawali mu większych, szans zaczął znów przyjmować swoich pacjentów. To wszystko wydarzyło się ponad 30 lat temu. Poza naprawdę nielicznymi, drobnymi przypadkami przez cały ten czas nie czuł nawet bólu po tym wydarzeniu, a zakres jego ruchów jest taki jak przed wypadkiem.


Ale jak to się stało?


Moc uzdrawiania ukryta jest w każdym z nas.


Część osób kiedy słyszy takie stwierdzenia ucieka, część zaczyna wykonywać znak krzyża myśląc, że to cud, część powie, że to jest niemożliwe… Ja zwracam się do tej części, która jest otwarta na to, aby dopuścić hipotezę: “Nasze ciało ma wbudowany pierwiastek uzdrawiania”.


No ale jak Mariusz?... zapytasz. No ale jak to się dzieję?


Czy słyszałeś o efekcie placebo?


Większość badań tzw: podwójnej ślepej próby pokazało, że nawet osoby, które nie otrzymują nic innego jak słodką tabletkę bez żadnego “cudotwórczego związku”, potrafią po okresie badań zgłosić uzdrowienie z nawet najgorszych schorzeń.


To jak to jest? To lek nas leczy, czy sam fakt, że dostajemy jakąś tabletkę powoduje uzdrowienie? A co z tymi, którzy wyzdrowieli, a nie otrzymali żadnych chemicznych związków?


Po prawie 10 latach poznawania anatomii człowieka i procesów w nas zachodzących mogę śmiało stwierdzić, że tak jest i dlatego dzielimy się tym z taką pasją ze światem. Tak jak robi to Dr Joe Dispenza, który od tamtego tragicznego wypadku uczy innych jak siłą medytacji, pozytywnego myślenia i właściwego odżywiania można wyjść z nawet najcięższych chorób i zdarzeń losowych.


Jeśli znasz nasza historię to wiesz, że w 2009 roku zdiagnozowano u nas zmiany nowotworowe. Dość silny ból i rosnące zgrubienia spowodowały niesamowity strach i żal, że nasze życie będzie musiało się niedługo skończyć! My też zdecydowaliśmy się na coś radykalnego, ale naturalnego (sokoterapia z warzyw i lewatywa) według Dr. Gersona.


Lata mijają, zbieramy swe myśli i coraz częściej dostrzegamy, że oprócz odżywiania, zmiany pracy, znajomych, odstawienia pokarmów zwierzęcych i wprowadzenia ćwiczeń, to medytacje mogły być kropką nad “i” w drodze do uzdrowienia i dojścia do homeostazy.


Zadam Ci proste pytania:


A co jeśli to nasz umysł, zaprogramowany przez programy i reklamy nadawane w telewizji, nie dopuszcza możliwości uzdrowienia? Co jeśli strach, który nam jest cały czas wpajany powoduje, że podejmujemy ryzykowne operacje i zabiegi, które skracają nam po prostu życie? To byłoby zrozumiałe… Po 18 miesiącach prowadzenia projektu wciąż to dostrzegamy.


Według statystyk w Ameryce największym zabójca są działania medyczne:


  • 784.000 osób umiera rocznie w wyniku działań lekarskich (ponad 300.000 po zażyciu przepisanych leków)  

  • 699.000 osób umiera z powodu objawów związanych z układem krążenia

  • 553.000 osób na leczenie nowotworów


Ponad 2 miliony ludzi mogłoby żyć, gdyby zamiast ich leczyć nauczono inaczej żyć.


Ale niestety założenia dzisiejszej medycyny opierają się na teorii Newtona. Zakłada ona, że składamy się z komórek, materii i jej elementów. Chcą nas kroić, wypalać, usuwać.. A co z energią pokazaną przez Einsteina?   

A co z umysłem, co z nasza chęcią życia i energią w nas ukrytą..?


Nic! Medycyna nie zakłada, że takie coś istnieje i nie warto się nawet tym zajmować.


W naszym projekcie pragniemy rozszerzyć Twój światopogląd i zachęcić Cię do poszukiwania drogi do własnego umysłu.


Nasz umysł, nasze ciało wie i zna wszystko… Powstało bez naszej ingerencji, uleczy się gdy powrócimy do natury i sprawi, że będziemy mogli skupić się nad tym po co tutaj jesteśmy…


To, czego nauczyliśmy się w miniony weekend, pomoże nam jeszcze skuteczniej dzielić się z Wami wiedzą o samouzdrawianiu... Do zobaczenia!


Mariusz

4,324 wyświetlenia1 komentarz