Mój Pierwszy Raz…


To nie będzie pikantna historia z młodości, a wręcz przeciwnie…

Jako nastolatka byłam kilka razy nieszczęśliwie zakochana. Wydawało mi się wtedy, że to ten jedyny, chociaż dzisiaj cieszę się, że między nami nie zagrało.


Od zawsze marzyłam o prawdziwej miłości…


Naoglądałam się filmów, naczytałam romansów i zapragnęłam być kochana, ale tak naprawdę kochana. Jednak koledzy z klasy, szkoły czy otoczenia nie bardzo nadawali się na mojego księcia z bajki.


Czułam się wtedy bardzo samotna… i nie bardzo rozumiana przez otaczających mnie ludzi.


I tak powoli tracąc nadzieję, że kiedykolwiek moje serce zacznie bić inaczej, wyszłam za mąż bo był już na to czas – tak mi mówili. Po kilku latach bez większych uniesień i z wciąż powracającą myślą, że to nie tak ma wyglądać moje życie, postanowiłam, że wolę być sama niż w nieszczęśliwym związku i odeszłam.


Zaraz po wyprowadzeniu się, szukałam pracy i tak trafiłam do Mariusza do sklepu. Przez tydzień szkolił mnie na sprzedawcę mebli na zamówienie.


Od początku zaczęło coś iskrzyć między nami. Co dziennie coraz bardziej nas do siebie przyciągało, a siódmego dnia powiedział, że chciałby mnie przytulić.


I to był właśnie ten mój pierwszy raz, pierwsze prawdziwe przytulenie. To było coś czego nigdy wcześniej nie przeżyłam. Było w tym tyle czułości, delikatności i miłości, że niemal się rozpłynęłam. Po raz pierwszy w życiu poczułam się jak w niebie. Jakby nagle świat stał się doskonały, jakby po wielu zachmurzonych latach w końcu zaświeciło słońce. Nie było już smutku, lęku, żalu, pojawiła się radość, nadzieja, spokój, ukojenie i bezpieczeństwo.


Było to ponad 15 lat temu, a ja wciąż czuję dreszcze jak o tym myślę. I chociaż mam to do dziś, każdego dnia, każdej nocy, czuję to równie mocno jak wtedy, kiedy poczułam to pierwszy raz.


To nie było zwykłe przytulenie. Czułam jakby przytulił mnie całym sobą, jakbyśmy czekali na siebie całe życie.


To było jak spełnienie moich marzeń. Marzeń pokrytych wtedy kurzem. Bo przecież życie to nie jest bajka – ciągle słyszałam.


Do tamtej pory myślałam, że coś takiego to tylko fantazja. U mnie w domu nie było przytulania, w rodzinie też nie za bardzo, no może poza jedną ciocią, która twierdziła, że zawsze śpi przytulona z wujkiem.


Była nadzieja, że istnieje coś tak wspaniałego, ale czy mnie to spotka? Czy kiedyś w jednym przytuleniu poczuję, że jestem kochana, doceniana, potrzebna?


Aż się boję pomyśleć co by było gdybym wtedy nie odważyła się zmienić swojego życia. I nie namawiam tu oczywiście nikogo do porzucenia męża czy żony, ale raczej do zastanowienia się przed, czy to jest na pewno to czego pragnę. Czy to jest związek, w którym jestem szczęśliwa? Czy z tą osobą chcę przeżyć całe moje życie?


Czasami żyjemy nasze życie nie wiedząc o tym, że może być inaczej, że możemy mieć to czego naprawdę chcemy, nawet jeśli inni mówią inaczej i żyją inaczej.


Wystarczy po to sięgnąć!

Agnieszka

2,728 wyświetlenia2 komentarz