UWAGA! 7 lat bez mięsa i takie wyniki?!

Pragnę na początku podkreślić, to nie ma nic nikomu udowodnić. Moje wyniki są odzwierciedleniem stanu mojego zdrowia i jeśli w Twoim życiu brakuje czegokolwiek z tego co ja stosuje – Twoje wyniki mogą być inne

Na początku projektu Odmładzanie Na Surowo bardzo mocno podkreślaliśmy, iż wykonywanie wyników krwi jest co najmniej „słabym” odzwierciedleniem naszego faktycznego stanu zdrowia. Są to jedynie pewne wytyczne, które można wziąć pod uwagę jeśli czujemy się źle. Wyniki również można w jakiś sposób porównać co 12 miesięcy i sprawdzić czy jest gorzej czy lepiej.


Wyniki krwi są co najwyżej wynikami: „właśnie samej krwi” i rzadko określają stan magazynowy lub faktyczny aktywny składnik danego elementu. Stąd pomiary Wit D3 Metabolitu 25OH są wprowadzaniem nas w błąd a B12, która straszy się nas od kiedy pamiętam są zwykłym oszustwem.


Przez wiele miesięcy otrzymywaliśmy zapytania od osób, dla których badanie krwi jest miarodajnym odzwierciedleniem stanu zdrowia. Zbrzydło mi już odpowiadać, że to nic nie mówi, stąd postanowiłem zrobić te badania!


Nie sadzę, iż temat weganizmu (czyli nie spożywania innych istot żyjących) w ten sposób zostanie rozwiązany i wszyscy nagle zwrócą się w tym kierunku, ale mam nadzieje, że osoby, które potrafią połączyć kilka kropek w bardzo prosty sposób zauważą iż moje wyniki po 7 latach bez mięsa, mleka, serów… 3 latach jedzenia w 95% na surowo bez żadnych sztucznych suplementów dla mnie sprawdzają się rewelacyjnie i nie zamierzam już nigdy cofnąć się do czasów, gdzie byłem cholernie schorowanym 35-cio latkiem.


Mi wystarczyło około 7-10 lat aby doprowadzić moje ciało do homeostazy i jedyne co mi pozostało to zaczekać na odbudowanie włosów na głowie, które wyszły mi właśnie na wysokobiałkowej diecie mięsnej.


Na samym dole tego postu znajdziesz moje wyniki. Nie będę omawiał wszystkiego w tym momencie. Nie na tym polega projekt, ja nie jestem laborantem czy lekarzem a jeśli szukasz jakiś dodatkowych odpowiedzi wskakuj koniecznie na nasze kanały informacyjne lub zanurz się w lekturę książek, które dla Ciebie z przyjemnością napisaliśmy. Nie działa to od razu, ale już tysiące osób udało nam się obudzić z letargu i przeświadczenia, że choroby nam się przydarzają. Tysiące osób już wie, że jedzenie jest lekarstwem a wszystkie inne drogi do zdrowia są jedną wielką ściemą.


Pragnę w tym miejscu skupić się jedynie na kilku oczywistych danych, które znalazły się w moim badaniu i ich znaczeniu dla mojego stanu zdrowia. Ale bardzo ważne jest to co teraz napiszę.


CZUJĘ SIĘ NAJLEPIEJ W SWOIM ŻYCIU I ŻADNE WYNIKI TEGO NIGDY NIE ZMEINIĄ!


A zatem jak widzisz moja morfologia jest jak najbardziej w normach! Normy… co my byśmy zrobili bez norm, prawda? Normy określone statystycznie – aby było się do czegoś odnieść w moim przypadku – każdy wskaźnik jest co najmniej rewelacyjny. Ważnym dla mnie natomiast wskaźnikiem była HEMOGLOBINA – jest to białko (aminokwas), które jest używane przez nasze czerwone krwinki aby dostarczać tlen do komórek. I według mnie ten wskaźnik wypadł rewelacyjnie, co tylko potwierdza skąd u mnie aż tyle energii!



Drugi wskaźnik, który określa stan zdrowia to CHOLESTEROL, czyli tzw. profil lipidowy. Według normy według mnie zaniżonej sztucznie przez pewne organizacje mój cholesterol jest w jak najlepszym stanie! 186 ogólny to co najmniej 4 lub według norm zachodnich 13 punktów poniżej górnej granicy.


Co to oznacza? No cóż… można się temu przyjrzeć z różnych stron:

  1. Za wysoki cholesterol – zwiększone ryzyko chorób układu krążenia. To teoria, ale w praktyce to chodzi o coś zupełnie innego. Koniecznie obejrzyj ten film na temat cholesterolu i zadbaj o obniżenie insuliny za wszelką cenę w swoim organizmie. To pozwoli na obniżenie cholesterolu, który jednak jest również potrzebny do normalnego funkcjonowania!

  2. Za niski cholesterol – są tacy, którzy mówią, że nie jedząc zwierzęcego cholesterolu możemy mieć problem z tworzeniem hormonów i normalnej pracy naszego mózgu… no cóż – zadbaj po prostu o insulino-oporność i będziesz żyć długo i szczęśliwie!

  3. Cholesterol HDL (dobry) i LDL (zły) to nawet nie jest cholesterol, ale no cóż można i tak wprowadzać nas w błąd.

Cieszę się, że mój cholesterol nie jest ani za mały ani za duży i wszyscy, którzy zarzucali mi jedzenie owoców jako popełnianie samobójstwa mam nadzieję, że popatrzą na to teraz z innej strony.



Żelazo – ważne, ale też czy badanie krwi jest w stanie pokazać nam właściwe magazyny? Powiem tylko, że nie chciałbym aby było wysokie – rdzewieje wówczas mózg, jak również rozwijają się nowotwory. Za niski to niby anemia… ale to nie jest jedyny element, który może to spowodować. To co jest ważne, NIE POTRZEBUJĘ ZWIERZĘCEGO ŻELAZA! Moje ciało pięknie konwertuje roślinną formę żelaza i anemia lub inne niedobory to mi raczej nie grożą!



To co teraz ta słynna B12. Najczęściej używana „witamina straszak”, dla osób, które mądrzeją i usuwają zwierzęta ze swojego talerza. Ile czasu musi minąć aby wystąpiły niedobory od ostatniego kawałka czyjegoś ciała? Zastanówmy się – 7 lat i kilka miesięcy – mój stan (zmagazynowanej) witaminy B12 to 481! Całkowicie po środku a ciekawe ile mam też tej aktywnej, ale nie chciało mi się już tego mierzyć. To jedna wielka ściema, a może i nie? Nie wiem tego do końca, bo sam się „suplementuje” Jem praktycznie codziennie nieaktywne płatki drożdżowe, które są kompleksem witamin z grupy B. Jest to pokarm, stąd nazwę suplement użyłem jedynie przekornie. Jem również kilka razy w tygodniu wodorosty „Wakame”, bardzo często Nory – które powstaje również z wodorostów, fermentowany sos sojowy, jak również nie przesadzam ze sterylnym myciem swoich warzyw i owoców. Może dlatego stan B12 jest u mnie jak najbardziej w normie i bardzo mi przykro, ale sprzedawcy również tego suplementu nie znajdą u mnie swojego klienta.


Jak może poczułeś dość emocjonalnie podszedłem do tej witaminy, gdyż wiem od lat, że to jest jedna wielka ściema. B12 jest to naturalny odpad metaboliczny bakterii. Jest również wytwarzany w dość solidnej ilości w naszym jelicie! Tak, jak wiele witamin – tworzą go nasze cudowne bakterie. Moje bakterie mają się świetnie, dużo kiszonek, błonnika z warzyw i owoców - maja co jeść i mi się pięknie odpłacają produkując co jest mi potrzebne. Ale czy wszyscy tak mają?

Nie wiem czy wiesz ale co najmniej 60% osób na świecie ma tzw. niedobory B12? Jak to się stało? Czy normy zostały zaniżone, czy nie mierzymy tego co trzeba, czy po prostu nie jemy tak jak trzeba?


Według tego co robimy od lat – „zakwaszamy nasz żołądek” pijąc wodę z octem jabłkowym. Według mądrych ludzi, którzy zastosowali to długo przed nami pozwala nam to na zwiększenie przyswajania chociażby B12 z pokarmów i poprawę mobilności tychże składników. To pewnie dlatego moje żelazo, hemoglobina i B12 są jak najbardziej w normie, gdyż moje ciało zaczęło przyswajać to czego potrzebuje w odpowiednich ilościach. A co jeśli nie byłoby tak jak jest? Co jeśli B12 byłoby poniżej normy, zobaczmy jakie mogą być tego konsekwencje?:


Według chillizet.pl objawy niedoboru tej jakże ważnej witaminki:


  • zmęczenie,

  • osłabienie organizmu,

  • problemy z pamięcią,

  • zaburzenia w trakcie miesiączkowania u kobiet,

  • słaba odporność, częste infekcje,

  • drętwienie kończyn,

  • utrata apetytu,

  • nudności,

Czy to brzmi dla Ciebie jak objawy zagrażające życiu? No nie wiem, ja przynajmniej żadnego z tych objawów nie zaobserwowałem przez ostatnie kilka lat… a często je miałem, kiedy na moim talerzu lądowały kawałki czyjegoś ciała sprawnie przyprawione np. na grillu!


Wrócę jeszcze do B12 jak również innych wyników w przyszłość, pragnę się do nich odnieść, gdyż może jesteś osobą, która nie dba tak jak my z Agnieszką o to co ląduje na naszych talerzach. A jeśli pragniesz poprawić swoje wyniki, po prostu zdobądź książkę „Na Surowo – 100 przepisów” i jak najszybciej zakochaj się w tej kuchni, w myśl zasady:

Kiedy dieta jest zła, lekarstwo jest bezużyteczne! Kiedy dieta jest dobra, lekarstwo jest niepotrzebne!



A jeszcze Glukoza – 94! No cóż owoce nie tworzą cukrzycy J Może warto byłoby się przyjrzeć glukozie u osób sokujących tylko owoce, ale kiedy w naszej kuchni owoce stanowią 20-30% i to najczęściej w formie pokarmu z błonnikiem cukrzycy nam absolutnie nie grozi! Czasowa głodówka (intermittent fasting) jest kluczem do insulino-oporności i regulacji cukru we krwi, plus totalna eliminacja węglowodanów pochodzących z pieczonej mąki, alkoholu i stres… o tym również znajdziesz filmy na naszych kanałach.



No i słynna D3. To tak na deser, i gratuluję, że tutaj dotarłeś.

Metabolit D3 25 OH – poniżej normy?! Wow, to jedyny wskaźnik, który mi się „nie udał” J ale czy oby na pewno? Czy słyszałeś o „cholesterolowej ściemie”? To pomyśl o „witaminie D3” w podobny sposób. Nie wierzę jak część ludzi na świecie dało się tak wprowadzić w błąd i zaufało słonecznej witaminie, uzyskanej syntetycznie z wątroby ryb lub lanoliny owiec. Musiałem się temu przyjrzeć i to bardzo dokładnie, gdyż nie mogłem uwierzyć jak łatwo poszło to w Polsce i Polacy wydają miliardy złotych rocznie zamiast wyjść po prostu na słońce?!


Zacznijmy od norm – kto to ustalił? Czy ktoś normalnie żyjący może mieć wystarczająco D3 w nieaktywnej formie aby zmieścić się w normach? Nie sądzę. A dlaczego? No cóż, normy zostały po prostu tak ustalone. Tylko nieliczni poszukali wiedzy na ten temat i zauważyli, że nasze ciało wytwarza sobie „słoneczną witaminkę” w takich ilościach jakich potrzebuje a zażywanie tzw. megadawek prowadzi jedynie do zapaść i niewydolności nerek. Dziesiątki osób zgłasza się codziennie do szpitali z problemem zablokowania hiperkalcemią nerek poprzez bezsensowne zażywanie witamin D3? Zbadanie witamin D3 25 OH nic nam nie mówi, dopiero zbadanie aktywnej formy tego hormonu może stwierdzić jaki jest jej faktyczny stan i czy jej nam „brakuje”.

System kazał nam siedzieć w domu, bo słońce niby nam szkodzi… kazał założyć filtry przeciwsłoneczne abyśmy nie chorowali na raka, obniża cholesterol, zamiast pokazać co jeść aby ciało nie musiało ciągle produkować go w nadmiarze a teraz każe nam zażywać witaminę słoneczną, gdyż niby może nam jej brakować?!


A mój wynik to 16.4!!! I co jestem chory? Absolutnie NIE. Nie mam żadnych oznak niedoboru tego składnika… ale dla mnie to nie wystarczy. Zrobiłem wynik aktywnej formy 1.25 OH o booom! Jestem w absolutnej normie, tuż przed granicą, która została określona!


Ilu Polaków zmierzyło sobie w ostatnie 3 lata Metabolit 25 OH i wydało majątek na specyfiki, które są im do niczego nie potrzebne? To są miliardy złotych dla sprzedawców „snake oil”, którzy ukrywali przed swoimi konsumentami, że to właściwie 1,25 OH ma znaczenie… nie chce mi się nawet mówić jak czuję się zbulwersowany tą całą sytuacją ale podsumowując:


Tak mieszkam w Hiszpanii od maja 2017 – ale tak jak mówiłem o tym niejednokrotnie to nie spowoduje, że 25 OH pójdzie w górę i tam zostanie. 25 OH nie ma żadnego znaczenia, a sprawdzenie 1.25 OH może dać nam jakiś wynik. Z tym również trzeba uważać… gdyż to nie jest wiadomość, którą niektórzy pragnęliby usłyszeć. Ale no cóż napisałem o tym i nie do mnie należy teraz tego ocena.

Ogólnie ujmując – jestem w szoku, że będąc witarianiem, czyli spożywając pokarmy roślinne w nie przetworzonej formie, ćwicząc, medytując, oczyszczając swój organizm byłem w stanie doprowadzić go do takiego stanu, że nawet o prawie roku nie miałem jednego dnia kataru! Myślę, że to tylko początek a jak uda mi się odbudować włosy to pozostanie mi jedynie trwać w tym co robię i realizować wszystkie swoje marzenia, które niestety niektórym z nas są często odbierane poprzez wprowadzanie nas w błąd nieuleczalnych chorób.


Raz jeszcze gratuluję, że tu dotarłeś, oto wyniki:

Mariusz


7,556 wyświetlenia1 komentarz