Jak to możliwe, że wszystkim nagle brakuje witaminy D?

Czy zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego zarówno zagorzali przeciwnicy „Big Pharma”, jak i sama farmacja mówią nam jednym głosem: „Brakuje Ci witaminy D”?

A Ty? Skąd czerpiesz swoją wiedzę i… swoją witaminę D3? I ile tak naprawdę Ci jej brakuje? Zadajemy sobie dziesiątki pytań, a odpowiedzi, które otrzymujemy, często są powierzchowne. Pora przyjrzeć się temu tematowi głębiej i wyjść poza schemat „weź pigułkę”.

Potęga mikrodawki – ile witaminy potrzebujemy?

Według oficjalnych zaleceń naukowców, dorosły człowiek potrzebuje średnio 800–2000 IU (jednostek międzynarodowych) witaminy D3 dziennie. Te liczby brzmią poważnie, ale czy wiesz, o jakich ilościach fizycznych mówimy?

Spójrzmy na liczby:

  • 10 000 IU witaminy D3 to zaledwie 0,25 mg substancji.
  • Dla porównania: 1000 mg to dopiero 1 gram.

Mówimy więc o dawce wręcz mikroskopijnej. Jak to możliwe, że tak śladowa ilość substancji stała się centrum uwagi całego świata medycznego i suplementacyjnego?

Co tak naprawdę mierzysz? Forma aktywna vs. nieaktywna

Kluczem do zrozumienia problemu jest rozróżnienie dwóch form tej witaminy. Kiedy idziesz do laboratorium, jaką formę witaminy D3 badasz? Nieaktywną, aktywną, czy może obie?

Z dużą dozą prawdopodobieństwa mierzysz formę nieaktywną 25(OH)D (kalcyfediol). Jest to forma magazynowa, którą nasz organizm może wyprodukować z cholesterolu w skórze pod wpływem słońca lub pozyskać z kapsułek.

Ale to nie jest ta witamina, która „działa”. To dopiero półprodukt.

Dlaczego możesz mieć niedobór formy nieaktywnej?

Zanim sięgniesz po suplement, zastanów się, dlaczego poziom tej podstawowej formy jest niski. Przyczyny mogą być prozaiczne, ale też poważne:

  • Brak słońca: Zbyt rzadko przebywamy na świeżym powietrzu.
  • Problemy z żółcią: Niezbędną do wchłaniania tłuszczów (a D3 to witamina rozpuszczalna w tłuszczach).
  • Chora wątroba: To tam zachodzi pierwszy etap przemiany witaminy.
  • Leki: Szczególnie te na nadciśnienie.
  • Przewlekły stres.

Jeśli masz niski poziom „zwykłej” witaminy D, niekoniecznie oznacza to, że musisz ją łykać. Może to być sygnał, że Twój organizm ma inne problemy, które blokują jej naturalną produkcję lub wchłanianie.

Forma aktywna – klucz do zagadki, którego nikt nie szuka

Istnieje druga, znacznie ważniejsza postać: aktywna forma witaminy D, czyli 1,25(OH)₂D (kalcytriol). To ona pełni funkcję hormonu w naszym ciele. I, co ciekawe, zazwyczaj się jej nie bada!

Dlaczego możesz mieć niski poziom aktywnej witaminy, nawet jeśli łykasz suplementy? Ponieważ proces jej aktywacji jest skomplikowany i wymaga sprawnego działania wielu narządów.

Główne przyczyny niedoboru aktywnej witaminy D:

  1. Problemy z przytarczycami Gruczoły przytarczyczne (małe gruczoły za tarczycą) wydzielają parathormon, który aktywuje enzym w nerkach zmieniający formę nieaktywną w aktywną. Guzy, nowotwory lub usunięcie tarczycy/przytarczyc mogą ten proces zablokować.
  2. Dysfunkcja nerek To w nerkach zachodzi kluczowa transformacja w formę aktywną 1,25(OH)₂D. Jeśli Twoje nerki nie pracują prawidłowo, nawet tona suplementów może nie przynieść efektu.
  3. Zła praca wątroby Wątroba odpowiada za pierwszy etap hydroksylacji. Bez sprawnej wątroby cały cykl zostaje przerwany na starcie.
  4. Leki na refluks i zgagę (IPP) Sztuczne podwyższanie pH w żołądku to pułapka. Kiedy kwasu jest za mało, wątroba, trzustka i nerki nie otrzymują sygnału do pełnej pracy trawiennej. Wchłanianie witamin drastycznie spada.
  5. Choroby autoimmunologiczne i sterydy To temat rzeka, mocno powiązany z wyczerpaniem nadnerczy. (Koniecznie obejrzyj nasz film: „Jak zrozumieć choroby autoimmunologiczne?!”, by zgłębić ten wątek).

Pytania, które warto sobie zadać

Skoro aktywna forma (kalcytriol) jest tą, której realnie potrzebują nasze komórki, dlaczego standardem medycznym jest mierzenie formy nieaktywnej?

Mamy do czynienia z sytuacją, w której wszyscy – od lekarzy po reklamy – przekonują nas, że ten jeden malutki element jest niezbędny do życia i musimy go kupować. Zanim pójdziesz do apteki, zastanów się nad kilkoma kwestiami, które rzadko są poruszane w głównym nurcie:

  • Czy wyniki badań są miarodajne? Dlaczego normy zostały ustalone na takim, a nie innym poziomie i to stosunkowo niedawno?
  • Co jest w kapsułce? Skoro witaminy jest tam 0,25 mg, to czym jest cała reszta tabletki?
  • Składnik czy steryd? Dlaczego nazywamy to witaminą, skoro w naszym organizmie (w formie aktywnej) działa to jak silny hormon sterydowy?
  • Wchłanialność: Czy jeśli nie masz woreczka żółciowego, w ogóle wchłoniesz tę witaminę z tabletki?
  • Logika natury: Skąd zwierzęta biorą witaminę D? Dlaczego my nagle musimy ją syntetyzować w laboratoriach?

Szukam odpowiedzi, nie diagnozuję

Ja tylko pytam. Nie zarzucam złej woli, ale szukam logiki tam, gdzie jej brakuje. Wiele elementów tej układanki po prostu do siebie nie pasuje. Czy to możliwe, że postacie promujące witaminę D mówią tym samym głosem co wielka farmacja? Czy społeczeństwo zostało przygotowane na popyt produktu, który może być nam zbędny, jeśli zadbamy o zdrowie wątroby, nerek i słońce?

Zachęcamy Cię do wyjścia poza schematy, włączenia krytycznego myślenia i zastanowienia się: czy to, co słyszysz, ma dla Ciebie sens?


Zobacz film: